Rozdział II. Wątpliwości                                                                        Spis treści


To, co z wierzchu podobne jest temu, co na dole


     Słownik mitologiczny mówi, że Hermes to starożytne bóstwo arkadyjskie, następnie zaliczone w poczet bóstw olimpijskich. Uważany był za syna Zeusa i plejady Mai i był ucieleśnieniem wszechmogących sił przyrody. Pierwotnie Hermes był bogiem pasterstwa, patronem pasterzy. Jako pierwszy wymagał od ludzi ofiar całopalnych, nauczając ich rozpalać ogień na ołtarzach. Te cechy zbliżają go do Prometeusza. Z czasem stał się on posłańcem bogów, patronem posłów, heroldów, jak i pątników. Na drogach stawiano mu hermy (graniaste słupy z wyobrażeniem głowy Hermesa). Hermes był bogiem handlu i zysku, patronem zawodów gimnastycznych. W okresie hellenistycznym Hermes został skojarzony ze staroegipskim bogiem mądrości i patronem magii Totem.
     Wyobrażenia Hermesa były skrajnie różne – raz młodzieniec w uskrzydlonych sandałach, raz doświadczony starzec z długą brodą. W Egipcie – z ciałem człowieka i głową Ibisa. W Rzymie znali go pod imieniem Merkurego. Grecki autor Diogenes Laertejski nazywał go „Synem Nilu” i twierdził, że Hermes nadszedł „skądś zza morza” w 7526 roku p.n.e.
     Legioniści Aleksandra Macedońskiego widzieli jego grobowiec, lub przynajmniej kamienną płytę, na której były wyryte słowa słynnej Lazurowej Tablicy...
     Antyczny filozof-idealista Jamblih, założyciel syryjskiej szkoły neoplatońskiej opowiadał, że Hermes napisał dwadzieścia tysięcy ksiąg. Inni autorzy wymieniają liczbę trzydziestu sześciu i więcej, z czego czterdzieści dwie były święte.
     Hermes odkrył przed ludźmi medycynę, filozofie, matematykę, prawoznawstwo – prawie wszelką wiedzę. Jak to możliwe? Manly P. Hall twierdzi, że „jednostka, nawet obdarzona boskimi właściwościami nie mogłaby uporać się z tak monumentalnym wysiłkiem”. W istocie, jeden człowiek nie może napisać trzydziestu tysięcy ksiąg, lecz może raczej przywieźć je, razem z uczniami, skądś zza morza. Szczególnie, jeśli pochodzili np. z mitycznej Atlantydy. To może wyjaśnić, jak na miejscu prymitywnej kultury nagle wyrosła tak złożona cywilizacja, ze swą skomplikowaną religią i zaawansowaną technologią. Wierzę w możliwości ziemskiego człowieka, lecz nie w to, że tak wiele można osiągnąć nagle.
     To, co rzuca się w oczy u budowniczych piramidy Dżosera, to perfekcjonizm techniki architektonicznej i manipulacji wielotonowymi blokami kamiennymi, do tego czasu nad Nilem niespotykany. Każdy twórca potrzebuje lat poprzedzonych próbami z prototypami. Budowniczowie Dżosera takich prototypów nie mieli (E. Ceren).

     Co więcej, takich prototypów nie znaleziono dotychczas nigdzie na ziemi. Albo leżą na morskim dnie, jak przypuszczam, albo ich jeszcze nie odnaleziono. Niestety, nie znaleziono także ksiąg Hermesa. Istnieje jednak podanie mówiące, że miał je współczesny Chrystusowi Apollon z Tiany, wiele podróżujący po Azji Mniejszej i Indiach. Znano go jako cudotwórcę i jasnowidza. Oto jak sam Apollon opisuje pojawienie się u niego jednej z ksiąg Hermesa: „W moim rodzinnym mieście stała złota kolumna z wizerunkiem Hermesa, na której było napisane: „Oto ja Hermes, po trzykroć mędrzec, postawiłem przed wami znak swój cudowny i opuściłem nań zasłonę swej mądrości, by nikt, oprócz mędrca mnie podobnemu znaku tego nie rozpoznał.” Ale na części czołowej rzeźby widniał napis w języku starosyryjskim: „Kto poznać chce tajemnicę tworzenia i przejawów przyrody, ten niech spojrzy ku mym stopom”. Ale ludzie nie pojmowali, co chciał przez to powiedzieć. Ot, patrzeli sobie pod stopy i niczego nie widzieli. Kiedy to czytałem najpierw, za młody byłem i za słaby. Gdy jednak podrosłem i nabrałem sił, pojąłem znaczenie słów napisanych i zacząłem kopać pod kolumną. Trafiłem na wielką piwnicę, do której nie docierał ani jeden promień słońca. Przeciągi, które tam były gasiły wciąż płomyk, którym chciałem podpalić żagiew, a ciemność zakrywała wszystko, co tam było. Nic nie mogłem zrobić i bardzo mnie to zirytowało. Wtedy naszedł mnie nieprzeparty sen, w którym jednak wciąż myślałem o tym, po co tu przyszedłem. Wtem nadszedł wielce podobny do mnie z oblicza starzec i rzekł: „O Balinusie (Apollon), wstań i zejdź do podziemi, aby tam dosięgnąć tajemnicy tworzenia i przyrody”. Odrzekłem: „Oczy moje nie widzą w ciemności, a wiatr gasi wszelki płomień, który uda mi się rozniecić”. Wtedy starzec powiedział: „Balinusie, osłoń swe światło przejrzystym naczyniem ze szkła, aby nie zdmuchnął go wiatr.” Tu serce wypełniło mi się wdzięcznością i pojąłem, że dosięgłem tego, czego szukałem. Zapytałem: „Ktoś ty, który darzysz mnie takim błogosławieństwem?” Odrzekł: ”Jam – treścią ciebie, twym szlachetnym JA”. Wtedy się przebudziłem, umieściłem światło w szklanym naczyniu, jak poradził mi mój dobry duch i zszedłem do podziemia. Tam ujrzałem starca, co siedział na tronie ze złota, w ręku miał tablicę z zielonego lazurytu, na której widniał napis: „Oto opisanie przyrody”, a przed nim leżała księga, na której było napisane: „Oto tajemnica tworzenia i wiedza o praprzyczynach wszechrzeczy”. Wziąłem spokojnie księgę i opuściłem podziemie.” 
Przeczytałem te wersy i mimowolnie pomyślałem: ”Czy staruszka, która dała mojemu przyjacielowi, Rusłanowi rękopis, nie była tym samym, co starzec z podziemi?”
    Za kolejnego człowieka posiadającego wiedzę Hermesa uważa się lekarza Sergiusza Ris Aina żyjącego w VI w.p.n.e. Tłumaczył on starosyryjskie teksty na arabski. 
    W średniowieczu ludzie odnajdywali dziwne, niepojęte księgi. Jednym z nich był urzędnik i pisarz Nicola Flammelle, żyjący w Paryżu w drugiej połowie XIV wieku. W sklepie z księgami kupił manuskrypt zwany „Księgą Abrama Żyda”, która zawierała jakoby sekret zamiany metalu w złoto. Podobno księga ta później trafiła w ręce kardynała Richelieu. Później ślad po niej znika. Tajemnice... 
    Niektóre z tajemnic nie są w ogóle ukryte. Leżą na powierzchni, trzeba jednak włożyć wiele pracy do ich realizacji. Taką otwartą tajemnicą jest właśnie Szmaragdowa Tablica Hermesa. 
    „Prawidłowo i zgodnie z prawdą oraz bez wątpliwości to, co na zewnątrz i na górze, podobne jest temu, co na dole i wewnątrz – dla spełnienia cudu jedności”. Rzec można, że starożytni dobrze zrozumieli istotę prawa analogii. 
  „Analogia to jedyny możliwy łącznik miedzy widzialnym a niewidzialnym, między skończonym a nieskończonym” (Elifas Levi). 
  „Prawo Analogii – to pierwotne prawo świata, to najwyższa prawda, do której może ulecieć duch ludzki, to najwyższa synteza, ostateczna granica rozumu... Dążąc do wyrażenia wszystkiego, co nabył adept Wyższej Nauki, nie znajduje już wyższych słów, skuteczniejszego wyrażenia Istoty, niż to właśnie Prawo Analogii” (W.Szmakow). 
   Używamy Szmaragdowej Tablicy zawsze, gdy próbujemy cos wyjaśnić za pomocą porównania do podobnego, często prostszego zjawiska. Widzieliście kiedyś elektron kręcący się wokół jądra atomu? Ja również nie! Tak jednak prosto wyobrazić sobie kuleczkę kręcącą się wokół drugiej. Nie widzimy fal elektromagnetycznych, ale tak łatwo zobaczyć fale morza. Zawsze tam, gdzie nie możemy czegoś ujrzeć, z pomocą przychodzi analogia. 
    Spróbujcie wyobrazić sobie zjawisko o właściwościach jednocześnie cząstki i fali. Trudne? Właśnie z taką dwoistością mikroświata stykamy się przy mechanice kwantowej. A cząstki wirtualne? Lub zerowe wahania próżni? Tu tracimy grunt pod nogami, stykamy się ze zjawiskami zupełnie nowymi, choć dla ich opisu użyto słów znajomych – „cząstki” i „wahania”, pozostawiając nadzieję na odkrycie czegoś znajomego, dają fundament słabego stopnia zrozumienia. 
  Nie tylko fizyka, ale muzyka, malarstwo, architektura i zoologia – wszystko to przesiąknięte jest analogiami. Pamiętacie jak rodziła się muzyka Straussa? Czarujące dźwięki składały się z ptasich śpiewów, stukotu kół i odgłosów pocztowej trąbki. A ile form graficznych i architektonicznych zrodziło się z obserwacji różnorodności form otaczającej przyrody? Poezja nasycona jest głębokimi porównaniami – analogiami: „rzeka życia”, „morze światła”, „wysoki jak topola” itd. 
  Wschodni mędrcy lubili opowiadać historie, po analizie których ich uczniowie mogli pojąć złożone filozoficzne prawdy. 
   „Ulubionym tematem indyjskich mędrców jest słońce podnoszące z morza opary wody, które skropliwszy się w chmury i mgły opadają na ziemie jako deszcz i rosa. Ta woda tworzy rzeczki i rzeki, z których każda szuka drogi do swego praźródła – oceanu”. 
    Lecz Szmaragdowa Tablica, to nie tylko Prawo Analogii. To również zasada jedności wszelkiego istnienia mówiąca, że u podstawy stworzenia świata leży kilka prostych praw ogólnych, z których wypływa różnorodność zjawisk, przy czym każda z tych wydarzających się rzeczy nosi znamiona swoich rodziców… 
Teraz, gdy życie i czasy Hermesa toną w mrokach tysiącleci trudno rzec, jaką drogą przywiodła go do Szmaragdowej Tablicy. Najpewniej, w okresie dzieciństwa swojej świadomości, świat odbijał się jak w lustrze rozbitym na tysiące kawałków. Różnorodność form natury, jej barw, miłość i tęsknota za nieosiągalnym zrodziły sztukę. Trudy życia i chęć uczynienia go lżejszym stworzyły naukę i technikę, zaś pragnienie przekazywania doświadczeń, jak też zachowania pamięci lat minionych, wskrzesiło historię i archeologię. Świat odbijający się i wyrażający w dźwiękach, obrazach, hieroglifach, jak i w wielu nieznajomych cząstkach, pozornie nie mających ze sobą związku, aż prosiły się o ich scalenie. Widocznie Hermes był jednym z pierwszych, którzy poczuli konieczność syntezy, poszukiwania drogi prowadzącej do samoświadomości zjednoczenia i harmonii.

Wszystkie rzeczy do momentu narodzin są zakryte
W jedynym i wielkim bycie
Skąd wyłaniają się po narodzinach
Pogrążając się w nim wraz z chwilą śmierci

Bhagavad Gita

   Uświadomienie sobie jedności świata ma pierwszorzędne znaczenie zarówno dla nauki, jak i dla światopoglądu człowieka. Dla tego, kto rozumie jedność, przyroda jest przyjazna i bliska. Brak jakiegokolwiek uczucia wrogości i przeciwności, wszystko wypełnia swoją przydzieloną mu rolę. 
   Cała przyroda okazuje się przyjazna, jeśli prawidłowo ją rozumieć i człowiek odbiera otoczenie jako harmonizujące z nim i pojawia się uczucie powrotu do domu, utracone uprzednio, po wstąpieniu na drogę samouświadomienia... 
    On uważa się za Jedność Wyrażenia – Centrum Świadomości – w wielkiej Jedności Życia. On rozumie, że włada mocą, siłą życiową i mądrością stojącej za nim Całości, z której może on czerpać, według stopnia swego rozwoju. Rozumie, że znajduje się u siebie w domu, skąd nikt nie może go już wygnać, gdyż poza granicami Wszystkiego nie ma nic. Sam w sobie znajduje zaufanie do bezgraniczności życia i bytu, jako że jego życie jest życiem całości, która nie umiera. 
    Wiedząc doskonale, że sens Lazurowej Tablicy objaśni fizyka, zwróciłem się właśnie do niej. Rezultat był taki, że z oczu moich natychmiast spadły zasłony. Oczywiście, miałem świadomość podobieństwa niektórych zjawisk przyrodniczych i często, jak wszyscy fizycy, korzystałem w mojej pracy z matematycznych konsekwencji tego podobieństwa. Ale tej głębokiej, filozoficznej i, co bardzo ważne, poetycznej istoty jedności wcześniej nie postrzegałem. 
    Zupełnie inaczej zrozumiałem podobieństwo praw Coulomba, newtonowskiego ciążenia, podobnego do nich prawa Berknessa o przyciąganiu między dwoma pęcherzykami powietrza w wodzie. Wiele zagadnień w elektrostatyce ma swoje odpowiedniki w hydrodynamice. Względnie nowe pojęcie – soliton (nieliniowa, ujednolicająca fala) przewija się praktycznie przez cała fizykę – od hydrodynamiki do fizyki plazmy i od biofizyki do teorii pól kwantowych. 
    Wszystkie te dość specjalne dla fizyka pytania okazują się być potwierdzeniem głębokiej filozoficznej wartości, jaką reprezentuje Szmaragdowa Tablica Hermesa. Taka jedność przyrody napełnia otuchą i mocą do wielkich czynów. Jednak przy użyciu metody analogii należy być nadzwyczaj ostrożnym. Przyroda podobna jest do siebie samej, jednak nie znajdujemy w niej idealnie zwierciadlanych odbić. Choćby zachowanie elektronu przypomina zachowanie kulki uwiązanej na sprężynce wokół jakiegoś centrum. 
W zasadzie jednak zachowanie elektronu różni się zasadniczo od zachowania jego okrągłego odpowiednika na sprężynce. Na tyle różni się, że doprowadziło to do utworzenia nowego działu fizyki – mechaniki kwantowej.
  I takie fundamentalne różnice można obserwować we wszystkich zjawiskach, układających się w Szmaragdową Tablicę Hermesa. Przyroda mówi niby: „Popatrzcie! Oto nowe zjawisko. Podobne jest do tego, które już znacie. Lecz poznając je, odkryjecie nowe aspekty przyrody.” 
   „Przyroda to cudowny twórca, nigdy nie powtarza dwa razy. Tak jak jej płodność napełniła ziemię nieskończoną ilością żywych istot, tak napełniła serce człowieka zestawem strun tworzących niesamowitą lirę, którą każde zdarzenie zmusza do grania w rozmaity sposób. Jedne z nich prowokują do silnych dźwięków, innym udaje się jedynie wydobyć słabe brzęknięcia (Daniele Richard)”.

poprzednia strona                                                                    następna strona